MÓWIĄ, ŻE RĘCZNIE ROBIONA BIŻUTERIA JEST TYLKO DLA BOGATYCH. POJECHAŁAM DO SANOKA SPRAWDZIĆ.
Byłam pewna, że wyjdę z pustym portfelem albo z pustymi rękami. Myliłam się.

SANOK, MAJ. Jadę do Bieszczad z uprzedzeniem. „Ręcznie robiona biżuteria" brzmi jak coś, na co stać wąskie grono — galerie, designerów, ludzi, którzy nie patrzą na metki. Spodziewam się pracowni, w której pierścionek kosztuje tyle, co dobry telefon. Wchodzę do Kasi Kowalskiej gotowa tylko popatrzeć.
MIT, W KTÓRY WIERZYŁAM
Skąd to przekonanie? Bo tak nas nauczono. „Handmade" pojawia się w reklamach obok słów „premium", „ekskluzywne", „limitowane". W galerii ręcznie zdobiony pierścionek potrafi kosztować tysiąc złotych i więcej. Więc kiedy słyszysz „rękodzieło", odruchowo myślisz: drogo.
Kasia słucha tego i kiwa głową. „Wiem, że tak ludzie myślą. I rozumiem. Ale to nieporozumienie. Ręczna robota nie znaczy droga. Znaczy: zrobiona przez człowieka, nie przez maszynę. To dwie różne rzeczy."
PIERWSZE ZASKOCZENIE
Biorę do ręki srebrny pierścionek z drobnym kamieniem. Pytam o cenę, już spinając się na liczbę z czterema cyframi. Kasia podaje cenę dwucyfrową. Patrzę, czy się nie przejęzyczyła.
„Nie, dobrze pani usłyszała" — śmieje się. „To srebro 925. Ręcznie robione. I tyle kosztuje."
Obchodzę pracownię. Naszyjniki, kolczyki, bransoletki. Większość w cenach, które spokojnie mieszczą się w budżecie zwykłej emerytki czy nauczycielki. Nie ma tu nic z atmosfery „luksusu tylko dla wybranych".
Ręczna robota nie znaczy droga. Znaczy: zrobiona przez człowieka, nie przez maszynę.
— Kasia Kowalska, jubilerka, Sanok
DLACZEGO TO MOŻLIWE
Pytam wprost, jak to możliwe, że ręczna robota kosztuje mniej niż maszynowa biżuteria z galerii. Kasia tłumaczy spokojnie.
„Bo w galerii nie płacisz za biżuterię. Płacisz za wynajem lokalu w centrum handlowym, za reklamę, za sieć sklepów, za pudełka, za sprzedawców. Sama biżuteria to mała część ceny.
U mnie nie ma żadnej z tych rzeczy. Siedzę w jednej pracowni w Sanoku. Nie wynajmuję miejsca w galerii. Nie płacę za reklamę w telewizji. Dlatego liczę tylko srebro, kamień i swoją pracę. Reszty po prostu nie ma."
To odwraca wszystko, co myślałam. Drogie nie jest „ręcznie robione". Drogie jest „ręcznie robione w galerii handlowej".
WYJEŻDŻAM Z INNYM ZDANIEM
Wyjeżdżam z Sanoka z małym lnianym woreczkiem i z myślą, że dałam się nabrać. Nie Kasi — reklamom. Przez lata wierzyłam, że na rękodzieło mnie nie stać, więc nawet nie sprawdzałam.
A okazało się, że ręcznie robiony pierścionek ze srebra 925 może kosztować mniej niż błyskotka z galerii, która po roku traci kolor.
Mit o tym, że piękne i prawdziwe jest tylko dla bogatych, jest wygodny — dla tych, którzy sprzedają drogo. Kasia w Bieszczadach codziennie udowadnia, że to nieprawda.
Wybór redakcji
Cztery dowody, że ręczna robota nie musi być droga



