Gazeta Rękodzielnicza - wydanie styczniowe 2026

"Nie planowałam tego. Po 40 latach zamykam moją pracownię jubilerską."

Kasia Kowalska opowiada, dlaczego zdecydowała się zakończyć pracę i co stanie się z ostatnimi biżuteriami z jej warsztatu.

11 stycznia 2026 | Autor: Magdalena Nowak

Przez lata odkładałam tę decyzję.

Aż pewnego dnia organizm powiedział: dość.

Mam 63 lata. Stanie 10 godzin dziennie? To już nie dla mnie.

Ale kocham tworzyć biżuterię. Potrzebowałam tylko innego sposobu.

Ale jest haczyk. Nie wszystko pójdzie do sklepu. Część biżuterii — te najstarsze, te z wadami, te które nigdy nie były idealne — zostanie tutaj. W pudłach. Na zawsze. Reszta? Już niedługo zniknie.

Zobacz, co zostało w pracowni

Dlaczego biżuteria z Pracowni Bieszczady jest inna

Każda biżuteria z mojej pracowni ma swoją historię.

Niektóre powstawały godzinami. Inne wracały do mnie kilka razy — bo chciałam, żeby były idealne.

Nie robię na szybko. Nie na masę.

Robię, bo kocham.

Pracownia Bieszczady

Ręcznie robione

Brak powtórzeń

Naturalne materiały

Ostatnie sztuki

Produkcja masowa

Taśmowa produkcja

Setki identycznych

Skosy przekrywne

Stały stock

Każda biżuteria, która wychodzi z mojej pracowni, ma swoją historię.

Niektóre powstawały godzinami.

Inne wracały do mnie kilka razy, bo chciałam, żeby były idealne.

Nie robię tego na szybko. Nie na masę.

Robię, bo kocham.

A teraz… nie wiem, jak długo jeszcze będę to robić.

Dlatego wszystko, co zostało w pracowni, musi znaleźć swoją właścicielkę.

Wolę, żeby ktoś to nosił, niż leżało w pudłach.

Zobacz, co jeszcze zostało

Co mówią kobiety, które noszą biżuterie z Pracowni

Prawdziwe opinie, prawdziwe historie

Nie powstają nowe kolekcje.
Nie ma dodruków.
Nie wrócą te same wzory.

Co widzisz w sklepie — to wszystko, co zostało z 40 lat pracy.

Gdy zabraknie, to koniec. Na zawsze.

Zajrzyj, zanim zniknie na zawsze

Kilka ostatnich prac Kasi