Każda biżuteria, która wychodzi z mojej pracowni, ma swoją historię.
Niektóre powstawały godzinami.
Inne wracały do mnie kilka razy, bo chciałam, żeby były idealne.
Nie robię tego na szybko. Nie na masę.
Robię, bo kocham.
A teraz… nie wiem, jak długo jeszcze będę to robić.
Dlatego wszystko, co zostało w pracowni, musi znaleźć swoją właścicielkę.
Wolę, żeby ktoś to nosił, niż leżało w pudłach.